Błędna stawka VAT w ofercie: omyłka czy podstawa do odrzucenia – zasady i KIO

W formularzu, który zamawiający dołączył do SWZ, widniała stawka VAT 8 procent. Wykonawca ją usunął, wpisał 23 i pod tę wartość ułożył całą ofertę. Podatek słownie i liczbowo, cena brutto, wszystko policzone od 23 procent. Przed zamawiającym dwie ścieżki, które prowadzą w przeciwne strony. Jedna to poprawienie omyłki i powrót do 8 procent. Druga to odrzucenie oferty za błąd w obliczeniu ceny. Pomyłka w wyborze ścieżki oznacza odwołanie, którego nie da się obronić.

W tym sporze praktycy stoją po dwóch stronach barykady. Jedni poprawiają, drudzy odrzucają, każda strona z pełnym przekonaniem o swojej racji. A prawda jest taka, że oba odruchy bywają chybione, bo o rozstrzygnięciu decyduje nie sama stawka, lecz to, co wykonawca zrobił i z jakim zamiarem.

Gdzie kończy się omyłka, a zaczyna błąd

Cofnijmy się do źródła. Dwie uchwały Sądu Najwyższego sprzed lat nadal wyznaczają kierunek i Izba sięga po nie również pod obecną ustawą. Płynie z nich zasada, która tylko z pozoru brzmi surowo. Cena brutto obliczona z nieprawidłową stawką VAT stanowi błąd w obliczeniu ceny. Z jednym ustępstwem, gdy stawkę da się potraktować jako omyłkę.

Stąd pytanie, które przesądza połowę sprawy. Czy zamawiający wskazał stawkę w dokumentach zamówienia. Jeśli tak, ma punkt odniesienia i może w ogóle rozważać poprawę. Jeśli nie, ciężar prawidłowej stawki spoczywał wyłącznie na wykonawcy, pojęcie omyłki traci grunt, a oferta z wadliwą stawką podlega odrzuceniu.

W naszej sprawie zamawiający stawkę wskazał. Osiem procent figuruje w formularzu wprost. To jednak dopiero połowa drogi, bo zaraz dochodzi druga przesłanka i ona przeważa szalę.

Świadomy ruch wykonawcy nie jest omyłką

Poprawić wolno omyłkę, a więc nieprawidłowość, której nikt nie popełnił celowo. Ustawa nie zawiera definicji tego pojęcia, więc Izba odczytuje je potocznie, jako drobne, niezamierzone uchybienie. Świadome odrzucenie stawki narzuconej przez zamawiającego i wstawienie własnej do tej kategorii nie należy. Identycznie interpretuje przepis Urząd Zamówień Publicznych.

Spójrzmy ponownie na formularz. Wykonawca nie pomylił się przy przepisywaniu cyfry. Usunął 8 procent, wpisał 23 i pod tę stawkę dostroił wszystko, od wartości podatku słownie i liczbowo po kwotę brutto. Widać tu zamiar, widać konsekwencję. Gdyby zamawiający przywrócił teraz 8 procent, nie naprawiłby pomyłki, lecz zastąpił świadomą decyzję wykonawcy własnym rozstrzygnięciem. A na to przepis nie pozwala.

W tym miejscu łatwo splątać dwie odrębne kwestie, więc rozdzielmy je z całą stanowczością. Wadliwość stawki ocenia się obiektywnie, w oderwaniu od tego, czy wykonawca zawinił i co nim kierowało. Jego intencje powracają dopiero przy pytaniu, czy tę niezgodność można jeszcze ocalić jako omyłkę. Najpierw świadome działanie zamyka drogę do poprawy. Później, już bez względu na motywy, pozostaje czysty błąd w cenie, a wraz z nim odrzucenie.

Jeden ruch, zanim zapadnie decyzja

Pozostaje rzecz, której zamawiający pominąć nie może. Musi upewnić się, że 8 procent to rzeczywiście właściwa stawka dla tego przedmiotu zamówienia. Skoro bowiem wykonawca świadomie sięgnął po 23, być może dostrzegł okoliczność, która umknęła zamawiającemu. Dlatego pierwszym posunięciem powinno być wezwanie do wyjaśnień treści oferty. Z granicą, której przekroczyć nie wolno. Wyjaśnienia mają objaśniać ofertę, nie przeradzać się w negocjacje ani w pretekst do zmiany ceny.

Treść odpowiedzi domyka spór. Wykonawca przyznaje, że się pomylił i zamierzał wpisać stawkę z dokumentów. Wówczas zamawiający poprawia ofertę, do czego Izba wprost zobowiązała w sprawie, w której wykonawca powołał się na omyłkę. Wykonawca obstaje przy 23 procentach, a spójne przeliczenie całej oferty jedynie ten wybór potwierdza. Wówczas o omyłce mowy nie ma, a oferta wypada z postępowania za błąd w cenie.

Inaczej rzecz wygląda, gdy w formularzu pojawia się wartość, która w systemie podatkowym nie istnieje. Izba potraktowała jako oczywistą omyłkę wpisanie 123 procent w miejsce 23, bo skorygować to można tylko jednym sposobem, skreślając jedynkę. Przy 8 i 23 procentach takiej oczywistości brak, każda z tych stawek jest realna, więc odruchowa poprawa bez wyjaśnień to prosty przepis na przegraną przed Izbą.

Warto też dostrzec, dokąd zmierza orzecznictwo. Dawniej zapadały wyroki przymykające oko na stawkę podstawową zamiast preferencyjnej, byle oferta okazała się najtańsza. Dziś Izba trzyma się jednej, twardej reguły. Każda nieprawidłowa stawka, niższa czy wyższa od właściwej, stanowi błąd w obliczeniu ceny. Potwierdzają to choćby rozstrzygnięcia z ostatnich lat o sygnaturach KIO 79/24, KIO 380/24, KIO 3037/23 i KIO 2891/24, a kierunek przeciwny, czyli poprawę po wezwaniu do wyjaśnień, obrazuje KIO 760/21.

#noweprzetargi #stawkavat #omyłka #poprawienieoferty #błądwobliczeniuceny

Ostatnie wpisy