Niejasne zapisy SWZ rujnują postępowanie – orzecznictwo KIO

niejasne zapisy SWZ błędy zamawiającego badanie ofert

Każda komisja przetargowa wie, że jednodniowa redakcja specyfikacji potrafi rozłożyć trzymiesięczne postępowanie. Wystarczy jedna nieprecyzyjna definicja terminu, jeden niejednoznaczny warunek udziału, jeden źle skonstruowany wzór formularza cenowego. Drobiazgi z etapu redakcji wracają w czasie badania ofert w postaci masy wniosków o wyjaśnienie, modyfikacji SWZ w pośpiechu, odwołań do KIO, a w najgorszych przypadkach unieważnienia całej procedury.

Mechanizm jest prosty. SWZ wiąże wykonawców, ale wiąże też samego zamawiającego. Zamawiający nie może później wymagać niczego ponad to, co napisał, ani interpretować zapisów ad hoc pod swoje bieżące potrzeby. Każde nieprecyzyjne sformułowanie zostaje w obrocie do końca postępowania, a próby naprawiania sytuacji w trakcie badania ofert prawie zawsze prowadzą do większych problemów niż sama wada.

Luki w SWZ dzielą się na kilka kategorii. Te, które wracają regularnie w postępowaniach prowadzonych przez jednostki różnej wielkości, to:

  • niejednoznaczne określenie zakresu przedmiotu zamówienia, gdy ten sam zapis można rozumieć szerzej lub węziej i obie interpretacje są obronne,
  • nieprecyzyjny termin realizacji, zwłaszcza gdy w jednym miejscu specyfikacji widnieje data sztywna, a w innym data zależna od warunków zewnętrznych,
  • wewnętrznie sprzeczne wymagania techniczne, gdy opis przedmiotu zamówienia zawiera parametry niemożliwe do spełnienia łącznie,
  • niejednolite warunki udziału, gdy ogłoszenie mówi co innego niż SWZ albo wzór JEDZ wskazuje na inny zakres dokumentów niż treść specyfikacji,
  • wzór formularza cenowego niespójny z opisem przedmiotu, który zmusza wykonawców do kalkulowania w różny sposób tego samego zakresu prac.

Każda z tych luk daje w czasie badania ofert konkretne skutki. Niejednoznaczny zakres prowadzi do rozjazdu cen między wykonawcami, którzy w dobrej wierze przyjmują różne założenia. Niespójny termin powoduje, że wycena obejmuje różne okresy realizacji, więc porównanie ofert traci sens ekonomiczny. Sprzeczne wymagania techniczne kończą się falą pytań tuż przed terminem składania ofert, która wymusza modyfikację SWZ w pośpiechu. Niejednolite warunki udziału stają się podstawą zarzutów już na etapie odwołania od specyfikacji, jeszcze przed otwarciem ofert.

Co mówi orzecznictwo KIO i dlaczego zamawiający przegrywa

Linia orzecznicza Krajowej Izby Odwoławczej w tym obszarze jest wyjątkowo stabilna. Niejasności i dwuznaczności w treści SWZ tłumaczy się na korzyść wykonawcy, a zamawiający nie może wywodzić negatywnych skutków prawnych z błędów, które sam popełnił przy redagowaniu specyfikacji. Zasada powtarza się w dziesiątkach wyroków od ponad dekady i obowiązuje niezależnie od tego, czy spór dotyczy warunku udziału, opisu przedmiotu, kryterium oceny ofert, czy zapisów umowy.

Z tej zasady wynika kilka twardych reguł, które komisja przetargowa musi mieć w głowie.

Reguła pierwsza. Jeśli zapis SWZ dopuszcza dwie rozsądne interpretacje, oferta wykonawcy oparta na którejkolwiek z nich nie może zostać odrzucona jako niezgodna z warunkami zamówienia. Zamawiający nie ma prawa wybrać sobie tej interpretacji, która mu w danym momencie pasuje, i odrzucać ofert opartych na innej logice.

Reguła druga. Zanim zamawiający uzna ofertę za niezgodną z warunkami zamówienia, musi sprawdzić, czy nie da się jej doprowadzić do zgodności przez poprawienie omyłki. KIO w niedawnym orzecznictwie podkreśliła, że nawet bez wezwania wykonawcy do wyjaśnień zamawiający powinien z należytą starannością ustalić, na czym polega niezgodność i czy da się ją naprawić. Pominięcie tego kroku prowadzi do uchylenia czynności odrzucenia przez Izbę.

Reguła trzecia. Jeśli rozjazd cen wynika z niejednoznaczności SWZ, a wykonawca w wyjaśnieniach wykaże, że oparł kalkulację na rozsądnej interpretacji niejasnego zapisu, oferta nie podlega odrzuceniu ani jako niezgodna z warunkami zamówienia, ani z powodu rażąco niskiej ceny. Samo badanie ceny może się odbyć, ale negatywnych skutków niejednoznaczności specyfikacji nie wolno przenosić na wykonawcę.

Reguła czwarta. Wykonawcę można wykluczyć tylko na podstawie jasno brzmiących postanowień ogłoszenia i specyfikacji. Jeśli warunek udziału jest sformułowany niejednoznacznie, próba wykluczenia oferenta na jego podstawie kończy się przed KIO porażką zamawiającego.

Cztery reguły razem oznaczają, że luka w SWZ obciąża zamawiającego prawie w stu procentach. Wykonawca, który złoży ofertę w dobrej wierze, opierając się na jednej z możliwych interpretacji, znajduje się pod ochroną utrwalonego orzecznictwa. Zamawiający, który próbuje wybrnąć z problemu kosztem oferenta, prawie zawsze przegrywa.

Wyjaśnienia treści SWZ to wykładnia autentyczna

Osobnego potraktowania wymaga sprawa odpowiedzi na pytania wykonawców. Wielu zamawiających traktuje wyjaśnienia jak komentarz do treści specyfikacji, coś w rodzaju dodatkowej notatki. To poważny błąd. KIO konsekwentnie podkreśla, że odpowiedzi udzielone w toku postępowania stanowią integralną część SWZ i są bezwzględnie wiążące zarówno dla wykonawców, jak i dla zamawiającego.

Co więcej, jeżeli wyjaśnienie nadaje zapisowi specyfikacji nowe znaczenie, dochodzi do modyfikacji SWZ, nawet jeśli zamawiający tego tak nie nazwał. KIO określa wyjaśnienia mianem wykładni autentycznej, czyli takiej, która ostatecznie ustala znaczenie wcześniejszego tekstu. Niejasna odpowiedź na pytanie wykonawcy nie naprawia niejasnego zapisu, tylko dokłada do niego kolejną warstwę nieprecyzyjności, równie wiążącą jak pierwotna treść specyfikacji. Jeśli zamawiający odpowiada, musi odpowiadać precyzyjnie i z pełną świadomością, że jego słowa za tydzień znajdą się pod lupą radców prawnych wykonawców i Izby.

Trzy nawyki, które ograniczają ryzyko

Najlepsza obrona przed lukami w SWZ to ich wczesne wykrycie. W praktyce sprawdzają się trzy nawyki pracy nad specyfikacją.

Nawyk pierwszy. Wewnętrzny przegląd całości tuż przed publikacją. Osoba, która redagowała specyfikację, nie jest dobrym recenzentem własnej pracy. Drugi czytelnik z działu zamówień albo z działu merytorycznego prawie zawsze wyłapuje sprzeczności, które wcześniej umknęły. Standardem powinno być pytanie kontrolne. Czy każda data, każdy parametr i każdy warunek udziału mają jedno, jednoznaczne brzmienie w całej dokumentacji.

Nawyk drugi. Pytania wykonawców jako bezpłatna recenzja specyfikacji. Jeśli to samo pytanie zadaje kilku różnych wykonawców albo pytanie powtarza się w różnych formach, sygnał jest jasny. Specyfikacja w tym miejscu nie działa. Modyfikacja SWZ przed terminem składania ofert to mniejszy problem niż obrona własnego zapisu po otwarciu ofert. Wcześniej można zmienić wszystko, później koszty rosną wykładniczo.

Nawyk trzeci. Odpowiedzi formułowane jak część SWZ, bo nią są. Każda odpowiedź zamawiającego staje się integralną częścią specyfikacji i wiąże obie strony tak samo jak pierwotny zapis. Krótkie „zgodnie z SWZ” rzucone w odpowiedzi na konkretne pytanie merytoryczne to nie wyjaśnienie, tylko unik, który KIO oceni jako brak udzielenia wyjaśnień.

Dobra specyfikacja spełnia jedno proste kryterium. Trzech różnych wykonawców czyta ten sam dokument i każdy rozumie go w ten sam sposób. Komisja przetargowa, która poświęca wieczór na przejrzenie SWZ w drugiej parze oczu przed publikacją, oszczędza sobie kilku tygodni gaszenia pożarów po otwarciu ofert.

#zamówieniapubliczne #pzp #swz #specyfikacja #postępowanie

Ostatnie wpisy