Część zamówienia za 100 tysięcy, która może kosztować znacznie więcej

zamówienie udzielane w częściach i wyodrębnienie 20 procent wartości

Zamawiający prowadzący większe postępowanie często staje przed pokusą, żeby drobny fragment całości potraktować osobno i udzielić go szybciej, bez całej maszynerii procedury. Przepisy taką możliwość przewidują i od razu obwarowują ją warunkami, które łatwo przeoczyć. Zamówienie udzielane w częściach rządzi się zasadą łącznego szacowania, a odstępstwo od niej jest wyjątkiem, nie regułą.

Punktem wyjścia pozostaje to, że wartość całego zamówienia ustala się razem dla wszystkich części. Dopiero gdy ta łączna wartość jest już znana, zamawiający może rozważyć, czy którąś z części wolno mu udzielić w łagodniejszym reżimie. Sama wygoda nie wystarcza. Decyduje to, czy wyodrębnienie ma oparcie w obiektywnych przyczynach, a nie w chęci uniknięcia trudniejszej ścieżki.

Kiedy mniejszą część wolno potraktować osobno

Mechanizm działa w wąsko zakreślonych granicach. Wartość pojedynczej wyodrębnionej części dostaw lub usług musi pozostać poniżej równowartości osiemdziesięciu tysięcy euro, a dla robót budowlanych poniżej miliona euro. Obok tego stoi drugi hamulec. Łączna wartość wszystkich części traktowanych w ten sposób nie może przekroczyć jednej piątej wartości całego zamówienia.

Przepis można stosować więcej niż raz w obrębie jednego zamówienia, do momentu w którym suma wyodrębnionych części dobija do tej granicy dwudziestu procent. Po jej przekroczeniu droga się zamyka. Zamawiający, który chce skorzystać z tej możliwości kilkukrotnie, musi pilnować bieżącej sumy zamiast patrzeć wyłącznie na pojedynczą część w oderwaniu od reszty.

U zamawiającego publicznego dochodzi jeszcze próg wartości części niższej niż sto siedemdziesiąt tysięcy złotych. Część mieszcząca się poniżej tej kwoty, przy jednoczesnym zachowaniu warunku dwudziestu procent, może zostać udzielona bez stosowania przepisów ustawy. To rozwiązanie odrębne od progu euro. W praktyce oba bywają rozpatrywane razem, a jedno nie zastępuje drugiego.

Izba przesądziła, że nie wystarczy zmieścić się w kwotach, żeby sięgnąć po wyłączenie z art. 30 ust. 4 ustawy Pzp. Najpierw trzeba oszacować całość i każdą część z osobna, w oparciu o gotowy opis przedmiotu zamówienia (uchwała KIO/KD 25/24 z 7 stycznia 2025 r.).

Dlaczego samo spełnienie warunków liczbowych nie zamyka sprawy

Zmieszczenie się w kwotach to dopiero połowa drogi. Zamawiający nie może dzielić zamówienia na odrębne zamówienia w taki sposób, że na skutek osobnego oszacowania każdej części dochodzi do nieuprawnionego wyłączenia ustawy. Granicą jest tu uzasadnienie obiektywnymi przyczynami. Kiedy go brakuje, samo trafienie w widełki kwotowe niczego nie ratuje.

Izba zwróciła uwagę, że prawidłowe sięgnięcie po to rozwiązanie wymaga wcześniejszego ustalenia łącznej wartości całego zamówienia oraz wartości każdej z jego części. To z kolei zakłada uprzednie sporządzenie opisu przedmiotu zamówienia. Bez tych czynności nie da się sprawdzić, czy warunki skorzystania z wyłączenia rzeczywiście wystąpiły, a decyzja zamawiającego wisi w próżni.

Stąd bierze się wniosek wart zapamiętania przy każdym takim wyodrębnieniu. Skorzystanie z łagodniejszego reżimu nie jest improwizacją wykonywaną w trakcie postępowania. To konsekwencja wcześniejszego, rzetelnego oszacowania całości. Zamawiający, który najpierw udziela części osobno, a dopiero potem zastanawia się nad wartością całości, odwraca kolejność i naraża się na zarzut obejścia przepisów. Zamówienie udzielane w częściach wybacza niewiele, a o tym, po której stronie granicy się znajdziemy, przesądza dokumentacja.

#noweprzetargi #zamowieniapubliczne #pzp #przetargi #zamawiajacy

Ostatnie wpisy