Rażąco niska cena i pułapka kwoty przeznaczonej na sfinansowanie

Rażąco niska cena, porównanie ofert z wartością szacunkową zamówienia na roboty budowlane

Postępowanie krajowe na roboty budowlane kończy się otwarciem ofert i pierwszym szybkim porównaniem. Zamawiający zestawia ceny z kwotą, którą przed chwilą udostępnił, bo ma ją pod ręką i wszyscy właśnie ją zobaczyli. Takie zestawienie nie odpowiada jednak na pytanie, czy w postępowaniu pojawiła się rażąco niska cena.

Kwota przeznaczona na sfinansowanie zamówienia opisuje pieniądze, którymi zamawiający dysponuje. Wartość zamówienia opisuje to, ile roboty powinny kosztować na rynku. Obie liczby powstają w innym momencie, z innych przesłanek i bardzo często się rozjeżdżają. Zamawiający, który poprawił budżet w dół, żeby zmieścić się w planie finansowym, albo w górę, żeby mieć zapas na waloryzację, dostaje liczbę zupełnie nieprzydatną do badania cen.

Punktem odniesienia jest szacunek, a nie budżet

Ustawa nakazuje porównać cenę całkowitą oferty złożonej w terminie z wartością zamówienia powiększoną o podatek od towarów i usług, ustaloną przed wszczęciem postępowania. Wartość zamówienia to szacunkowe wynagrodzenie wykonawcy bez podatku, ustalone z należytą starannością, przy robotach budowlanych zwykle na podstawie kosztorysu inwestorskiego albo planowanych kosztów robót z programu funkcjonalno-użytkowego. Do porównania trzeba więc najpierw doliczyć podatek, a dopiero potem sprawdzać różnicę.

Rachunek jest mechaniczny. Przy wartości ustalonej na 2 100 000 z podatkiem granica wypada na 1 470 000. Każda oferta poniżej tej liczby uruchamia obowiązek wezwania do wyjaśnień, niezależnie od tego, ile ofert się w tym przedziale znalazło. Zbiorowe wezwanie wszystkich wykonawców zdarza się rzadko, ale ustawa nie przewiduje limitu, po przekroczeniu którego zamawiający mógłby uznać niskie ceny za nową normę rynkową.

Drugi miernik, czyli średnia cen złożonych ofert

Obok wartości zamówienia przepisy podają drugi punkt odniesienia, średnią arytmetyczną cen wszystkich złożonych ofert. Do tej średniej nie wchodzą oferty spóźnione, obarczone błędem w obliczeniu ceny oraz pochodzące od wykonawców z państw trzecich niebędących stroną odpowiedniej umowy międzynarodowej. Pozostałe wliczają się nawet wtedy, gdy zamawiający odrzuci je z innych powodów.

Oba mierniki ustawodawca połączył spójnikiem alternatywnym. Przeważa odczytanie, zgodnie z którym wystarczy przekroczenie jednego progu, żeby powstał obowiązek wezwania. Przepisy nie rozstrzygają jednak wprost, czy zamawiający może swobodnie wybrać miernik korzystniejszy dla siebie, a UZP nie zajął w tej kwestii jednoznacznego stanowiska. Ostrożniejsza droga prowadzi przez wezwanie, bo koszt niepotrzebnego pytania sprowadza się do kilku dni procedury, a koszt zaniechania ujawnia się dopiero przy odwołaniu albo kontroli.

Rażąco niska cena a zawyżony kosztorys inwestorski

Ustawa pozwala odstąpić od wezwania, gdy rozbieżność wynika z okoliczności oczywistych, które nie wymagają wyjaśnienia. Podręcznikowym przykładem pozostaje jedna skrajnie wysoka oferta, która sama wywindowała średnią. Przekonanie zamawiającego, że własny kosztorys wyszedł zbyt hojnie, mieści się w tej kategorii znacznie trudniej. Orzecznictwo traktuje odstąpienie jako wyjątek i oczekuje udokumentowanego uzasadnienia w aktach postępowania, a rozstrzał ofert od 800 000 do ponad miliona sam w sobie przeczy oczywistości.

Poprawienie szacunku po otwarciu ofert nie wchodzi w grę. Zmiany wartości zamówienia dokonuje się przed wszczęciem postępowania, a przy robotach budowlanych sam szacunek musi być nie starszy niż 6 miesięcy od tego dnia. Po wszczęciu liczą się wyłącznie okoliczności, które nastąpiły później, w szczególności istotna zmiana cen rynkowych, i wtedy wezwanie staje się uprawnieniem zamawiającego, nie jego obowiązkiem. Błąd popełniony na etapie kosztorysowania do tej furtki nie pasuje.

Przy robotach budowlanych wezwanie musi objąć co najmniej koszty pracy oraz zgodność z przepisami prawa pracy i zabezpieczenia społecznego obowiązującymi w miejscu realizacji. Wykazanie, że rażąco niska cena nie występuje, obciąża wykonawcę. Milczenie w wyznaczonym terminie albo wyjaśnienia bez pokrycia w dowodach prowadzą do odrzucenia oferty. Jeśli szacunek rzeczywiście był zawyżony, wykonawcy pokażą to w kalkulacjach i postępowanie potoczy się dalej. Jeśli nie pokażą, zamawiający dowie się o tym przed podpisaniem umowy, a nie w połowie budowy.

#zamowieniapubliczne #razaconiskacena #pzp #robotybudowlane #przetargi

Ostatnie wpisy