Od 1 stycznia 2026 roku mamy nowe progi zamówieniowe. Dla dostaw i usług obowiązują dwa różne progi w zależności od tego, kto udziela zamówienia. Instytucje centralne stosują próg 140 000 EUR, czyli 603 400 zł. Pozostali zamawiający publiczni stosują próg 216 000 EUR, czyli 930 960 zł. Różnica między tymi progami wynosi ponad 327 000 zł – i może zadecydować o tym, czy zamówienie wymaga procedury unijnej, czy wystarczy postępowanie krajowe.
Kto należy do instytucji centralnych? Ministerstwa, urzędy centralne, Kancelaria Prezydenta, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, urzędy wojewódzkie. To wydaje się oczywiste. Ale do tej samej kategorii należą też Kancelaria Sejmu, Kancelaria Senatu, Sąd Najwyższy, Naczelny Sąd Administracyjny, Trybunał Konstytucyjny, Najwyższa Izba Kontroli czy Rzecznik Praw Obywatelskich. I tu zaczyna się problem interpretacyjny.
Kancelaria Sejmu nie jest organem administracji rządowej. Obsługuje parlament, czyli władzę ustawodawczą – zupełnie odrębną od rządu. Trybunał Konstytucyjny należy do władzy sądowniczej i orzeka o zgodności ustaw z Konstytucją. Najwyższa Izba Kontroli to naczelny organ kontroli państwowej, konstytucyjnie niezależny od Rady Ministrów. Żaden z tych podmiotów nie podlega premierowi ani ministrom. A mimo to wszystkie stosują ten sam, niższy próg zamówieniowy co ministerstwa.
Z drugiej strony mamy gminy, powiaty i województwa samorządowe. Uczelnie publiczne – uniwersytety, politechniki, akademie. Szpitale działające jako samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej. Instytucje kultury – teatry, muzea, biblioteki, filharmonie. Wszystkie te podmioty należą do sektora publicznego, wydają publiczne pieniądze i realizują zadania na rzecz obywateli. A jednak stosują wyższy próg zamówieniowy. Polska implementacja dyrektywy unijnej wyłączyła je z kategorii „instytucji centralnych”.
Weźmy konkretny przykład. Urząd miasta i ministerstwo planują kupić komputery za 700 000 zł. Dla ministerstwa to zamówienie przekracza próg 603 400 zł – trzeba ogłosić postępowanie w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej, stosować dłuższe terminy składania ofert i spełnić wszystkie wymogi procedury unijnej. Dla urzędu miasta ta sama kwota mieści się poniżej progu 930 960 zł – wystarczy postępowanie krajowe z krótszymi terminami i mniejszymi formalnościami. Te same komputery, ta sama cena, zupełnie inne zasady gry.
Skąd wzięło się to rozróżnienie? Z Porozumienia WTO w sprawie Zamówień Rządowych, znanego jako GPA (Government Procurement Agreement). To międzynarodowa umowa handlowa, która ma ułatwić firmom z różnych krajów dostęp do zamówień publicznych. Instytucje szczebla centralnego – w rozumieniu tej umowy – podlegają surowszym regułom przejrzystości i konkurencji. Niższy próg oznacza, że więcej zamówień trafia na rynek międzynarodowy.
Dyrektywa 2014/24/UE w art. 2 ust. 1 pkt 2 definiuje „instytucje administracji centralnej” przez odesłanie do Załącznika I. To zamknięta lista podmiotów dla każdego państwa członkowskiego. Polska zgłosiła do tego załącznika nie tylko ministerstwa i urzędy rządowe, ale też kancelarie Sejmu i Senatu, sądy najwyższych instancji, trybunały i organy kontroli. Dlatego te podmioty – mimo że nie są „administracją rządową” w polskim rozumieniu – stosują niższy próg.
Wniosek jest prosty, ale często pomijany: „instytucja administracji centralnej” w prawie UE to termin techniczny. Nie pokrywa się z polskimi pojęciami „organ administracji rządowej”, „administracja państwowa” czy „władza publiczna”. Zamawiający, który automatycznie zakłada, że skoro nie jest ministerstwem, to stosuje wyższy próg – może się pomylić. I odwrotnie: samorząd, który myśli, że jako „władza publiczna” należy do instytucji centralnych – też popełni błąd. Weryfikacja statusu zamawiającego powinna być pierwszym krokiem przy ustalaniu trybu postępowania.
#zamówieniapubliczne #progiunijne #pzp2026 #przetargi #prawozamówieńpublicznych





